Dzieci nie posiadają zazwyczaj zdolności umożliwiających im przewidzenie konsekwencji ich czynów. Zachowują się lekkomyślnie. Nie mają doświadczenia, które mogłoby uchronić je przed popełnianiem błędów i niechętnie słuchają porad dorosłych, próbujących ograniczać im swobodę. W domu są jeszcze dość spokojne, bowiem boją się kar ze strony rodziców. W szkołach jednak potrafią zamieniać się w wielofunkcyjne maszyny burzące. Zabawy są tym niebezpieczniejsze, im więcej dzieci bierze w nich udział. Jest nawet takie powiedzenie, że „głupota” grupy jest większa, niż głupota najmniej inteligentnego członka owej grupy. W przypadku dzieci powiedzenie to zyskuje jeszcze na sile. Zdarzają się przypadki, kiedy dzieci podpalają kosz na śmieci, licząc na anonimowość w tłumie i na wielu potencjalnych winowajców. Rzucają piłkami kauczukowymi, wybijając okna i strącając godła naszego kraju ze ścian. Wreszcie wykorzystują do zabawy pomoce naukowe. Nauczyciele – kiedy zdarzy się „wypadek” straszą młodzież, że będzie musiała ponieść konsekwencje finansowe. W rzeczywistości nie ma takiej możliwości. Szkoła posiada ubezpieczenie na wypadek jakichkolwiek szkód powodowanych przez młodzież. Pieniądze nie będą musiały być wykładane przez rodziców winowajcy. Jednak niewątpliwie straszenie konsekwencjami jest sposobem na utrzymanie niektórych zachowań w ryzach.
Świat przedstawiony w mediach jest groźny i nieprzyjazny. Wszystkie media codziennie karmią nas historiami ludzkich nieszczęść. Powstają specjalne witryny, za pośrednictwem których można śledzić statystykę wypadków samochodowych. Zwykle codziennie dodawane są nowe opisy i zdjęcia ofiar. Gazety trąbią o tym, jak to ludzie chorują „na potęgę” – bardzo popularne określenie. Jak masowo ulegają wypadkom. Jak są oszukiwani przez biura turystyczne. Człowiek w dzisiejszym świecie czuje nieodpartą potrzebę ubezpieczenia się na wypadek rozmaitych problemów. W końcu co dzień słyszy o tym, że ktoś zaginął, ktoś zmarł na raka, ktoś uległ wypadkowi drogowemu, a komuś jeszcze spaliło się mieszkanie. Bez otrzymania choćby przybliżonych statystyk faktycznie możemy dojść do wniosku, że każdy człowiek może ulec wypadkowi w dowolnym momencie. Że świat jest wprost wypełniony ciemnymi zaułkami pełnymi złodziei i podpalaczy. Dlatego też istnieje tak wielkie zapotrzebowanie na ubezpieczanie się przed takimi wypadkami. W rzeczywistości dotykają one nielicznych nieszczęśliwców. Ludzie jednak preferują czytanie o sensacjach. Chcą konkretnych opowieści na temat złych zbiegów okoliczności. Chcą poczuć współczucie dla ofiar. Jednocześnie nabierają przeświadczenia o ciągłym zagrożeniu i „na potęgę” ubezpieczają się na okoliczność wypadku.
Ubezpieczyciele są w pewien sposób podobni do księży. Nie robią niczego konkretnego, a wyciągają rękę po pieniądze. Sama nazwa „ubezpieczenie” jest już myląca. Człowiek nie jest bardziej bezpieczny, kiedy zdecyduje się ubezpieczyć swoje życie. Może co najwyżej liczyć na to, że w razie problemu otrzyma pomoc finansową. Wypadki zdarzają się niezmiernie rzadko – większość ludzi nie ulega nim ani razu w życiu. Ilość pożarów jest niezwykle mała – rocznie dotykają one co najwyżej kilkudziesięciu Polaków. W skali kraju to zaledwie jakieś ułamki jednej tysięcznej procenta. Prawdopodobieństwo urodzenia się z zespołem Aspergera i ADHD jest znacznie wyższe. Ubezpieczyciel działa więc na zasadzie pomocy społecznej. Wszyscy płacą, a mało kto otrzymuje zapomogę. Ludzie chętnie decydują się na ubezpieczenie zwłaszcza wtedy, kiedy nie chcą brać odpowiedzialności za swoje życie. Wolą „zwalić odpowiedzialność” na kogoś innego, zamiast zastanawiać się nad sposobami uniknięcia problemów. W rzeczywistości ubezpieczenie daje możliwość poczucia jedynie pozornego bezpieczeństwa. Płacimy składki, ale nie możemy mieć gwarancji, że w razie kłopotu otrzymamy pomoc. Poza tym nie da się ubezpieczyć od każdego wypadku. Płacąc co miesiąc na poczet ubezpieczenia mieszkania tracimy możliwość zareagowania w momencie, w którym pojawi się jakiś inny problem – chociażby bardziej skomplikowana kwestia zdrowotna.
Nie ma nic dziwnego w tym, że ludzie chcą ubezpieczyć się na wypadek nieszczęścia. Nie każdy dysponuje taką ilością gotówki, która umożliwiłaby wyjście z opresji. Nie każdy ma oszczędności, które po jego nagłej śmierci pozwolą rodzinie żyć przez jakiś czas, zanim stres związany z sytuacją nie minie. Praktycznie każdy chce posiadać ubezpieczenie od losowych zdarzeń. Jednak w związku z tym powstają liczne problemy. Sprawa nie kończy się na załatwieniu sobie ubezpieczenia i podpisania umowy. Trzeba pamiętać o tym, że ubezpieczyciel zazwyczaj nie ma najmniejszego zamiaru wypłacać pieniędzy. Nie opłaca mu się to. Dlatego też w każdej sytuacji będzie utrudniał uzyskanie odszkodowania. Będzie podpierał się kruczkami prawnymi. Będzie mataczył i wyślizgiwał się jak piskorz. Sama umowa służy oszukiwaniu klientów. Jest zazwyczaj skonstruowana tak, jakby człowiek zawierał umowę z samym Belzebubem. Czynniki losowe muszą być opisane w jak najdrobniejszych szczegółach i jeśli tylko jedna rzecz się nie zgodzi – nie będzie odszkodowania. Przykładem może być ubezpieczenie od pożaru. Człowiek założy, że najpewniej wysiądzie instalacja gazowa. Ale kiedy pożar wywoła instalacja elektryczna, ubezpieczyciel może uznać, że nie na tą ewentualność podpisywano umowę. Wtedy z jakiegokolwiek odszkodowania będą nici.
Ubezpieczenia zazwyczaj dotyczą wszelkiej maści nieruchomości. Ludzie najczęściej decydują się na ubezpieczenie mieszkania, albo działki budowlanej. W Polsce konieczne jest także wykupienie ubezpieczenia samochodu. W praktyce jednak można przygotować się na utratę jakiejkolwiek rzeczy. Mogą to być drobne pamiątki, życie, zdrowie, a nawet części ciała. Okazuje się, że niektórzy ludzie muszą przywiązywać szczególną wagę do swojego wyglądu. Wszelkiej maści celebryci, modelki i modele, gwiazdy kina i telewizji muszą zachować perfekcyjny wygląd. Zarabiają na życie właśnie za pomocą ciała. Dlatego też zdarza się, że bardziej uznani celebry ci decydują się na ubezpieczenie jedynie kawałka swojego ciała. Nie chodzi o zdrowie, to jest w sumie nieważne. Ale niektóre modelki ubezpieczają swoje własne nogi. Wpierw tworzona jest dokumentacja medyczna i fotograficzna. Grupa specjalistów zaznacza obecność każdej, najmniejszej nawet blizny. Kiedy powstanie jakikolwiek kłopot, pojawi się jakakolwiek nowa rana, wszczęte zostaje postępowanie. Ubezpieczyciel musi ustalić, czy rana była spowodowana przez czynniki losowe. Kiedy udowodni, iż tak jest, wypłaca modelce odszkodowanie. W każdej dziedzinie show businessu to widać. Ludzie ubezpieczają twarze, nosy, charakterystyczne cechy fizjonomii. Nawet jeśli normalnym ludziom zdaje się to dziwactwem.
W pewnym momencie każdego człowieka musi najść myśl dotycząca przyszłości. Kiedy pojawiają się pierwsze problemy zdrowotne, albo pierwsze prawdziwe kłopoty finansowe, nie sposób przestać myśleć o tym, co będzie. Ludzie zamartwiają się na potęgę. Nawet jeśli przykre sytuacje miną, znikną bezpowrotnie, na psychice pozostają głębokie blizny. Bruzdy, których nie wyleczy nawet czas. Człowiek stara się wtedy tak ułożyć sobie życie, aby uniknąć podobnych rzeczy w przyszłości, bądź mieć możliwość złagodzenia ich skutków. W ten sposób powstało ubezpieczenie, które samo w sobie jest rzeczą dość abstrakcyjną. Człowiek płaci co miesiąc określoną sumę pieniędzy, aby zapewnić sobie spokój umysłu. Nie wie, czy te rzeczy nastąpią. Nie może zakładać, że tak. Im bardziej lękowy osobnik, tym więcej czasu i pieniędzy mus przeznaczać na zabezpieczanie się przed złymi kolejami losu. Tym samym wydaje środki na ubezpieczenie życia, zamiast na to, by po prostu żyć. Owszem, rodzina jest ważna, trzeba jej zapewnić byt, ale nie ma co uprawiać czarnowidztwa. Nie trzeba dbać o wszystko, o każdy jeden aspekt rzeczywistości. Można ubezpieczyć swoje życie, ale po co bawić się w przewidywanie wszystkich tych rzeczy, które mogą pójść źle? Pieniądze przeznaczane na zabezpieczenie swojego majątku można śmiało użyć na jego powiększenie.
Dzieci nie zawsze są grzecznymi, pociesznymi brzdącami. Większość maluchów nie sprawia kłopotów wychowawczych. Słucha poleceń, nie niszczy sprzętów, uważa na to co robi. Jednak nie każdy może poszczycić się odpowiednim zestawem cech osobowości. Dzieci mają rozmaite dziwne skłonności. Jedne mogą z ciekawości rozcinać rybki z akwarium nożem do masła – nie robią tego z sadyzmu, są po prostu ciekawe. Inne dzieci fascynuje ogień. Zazwyczaj brzdąc boi się otwartego płomienia od chwili kiedy ulegnie lekkiemu nawet sparzeniu. Jednak różne rzeczy fascynują różnych ludzi – trzeba o tym pamiętać. Niektóre dzieci są po prostu zafascynowane ogniem, elektrycznością, wszystkimi rzeczami, które wzbudzają ich ciekawość. Zdarza się, że malec postanowi dokonać małego eksperymentu, który zamieni się w pełnoprawny pożar. Może podpalić firanki, może spowodować spięcie w instalacji elektrycznej. Nie robi tego z premedytacją – nie chce spowodować szkód. Po prostu kieruje się naturalną ciekawością. Jeśli mamy takie dziecko, warto jest pomyśleć o zapewnieniu mu odpowiedniej opieki, oraz o ubezpieczeniu mieszkania. Tak na wszelki wypadek. Nie warto ryzykować utraty całego majątku tylko dlatego, że nie zadbało się o jeden mały szczegół. Ubezpieczenie od pożaru nie jest znowu aż takie drogie, praktycznie każdy może sobie na nie pozwolić.
Pożar jest najgorszą rzeczą, jaka może dotknąć współczesną rodzinę. Mieszkania są zazwyczaj bardzo drogie. Wraz z nimi płonie wszystko, co znajdowało się w środku. Wszystkie sprzęty elektroniczne, podręczniki szkolne dzieci, książki, pamiątki. Nawet biżuteria, która wciąż jest przez niektórych ludzi przekazywana z pokolenia na pokolenie i traktowana jako zabezpieczenie w razie czarnej godziny może bez problemu stopić się w płomieniach. Nie zostaje innymi słowy nic. Jedyna zaleta, że mało kto w dzisiejszych czasach trzyma w domu pieniądze. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że większość domów jest ubezpieczona na wypadek pożaru. Nie każdy decyduje się na ubezpieczanie na wypadek kradzieży – wtedy bowiem zasadnicza integralność życia rodzinnego nie jest naruszona. Złodziej wyniesie komputer, czy telewizor, ale to sprzęty, które można łatwo zastąpić. Zalanie sąsiadów też nie przeraża naszych rodaków. Sprawy te zdarzają się rzadko i nie są problematyczne dla nas, tylko dla kogoś innego. Jednak ilość ubezpieczeń na wypadek pożarów zdaje się podważać opinie przeciwników surowego karania przestępców. Widać jasno, że każdy praktycznie człowiek panicznie boi się stracić wszystko, co posiada. Choć pożary nie są częste, dotykają w zasadzie tylko domy z wadliwymi instalacjami elektrycznymi czy gazowymi, obywatele decydują się na ochronę przed nimi. Wydają dziesiątki tysięcy w skali życia, aby uniknąć zdarzenia, które jest praktycznie tak samo częste jak wygranie w totolotka.
Sytuacja na rynku pracy nie jest specjalnie pozytywna. Większość ludzi nie może mieć poczucia stabilności. Nawet fachowcy, którzy wykonują swoją pracę bez zarzutu mogą w każdej chwili zostać wylani. Utrata pracy nie jest problemem tylko tej osoby, która ją traci. Cierpi na tym cała rodzina. Współmałżonek również zarabia pieniądze, jednak zazwyczaj nie wystarczą one do utrzymania wszystkich. Dzieci przeżywają stres, nie wiedzą bowiem co się dzieje, ale mimo wszystko widzą zmiany. Rodzice stają się podenerwowani. Mogą krzyczeć. W trakcie przedłużającego się bezrobocia powstają olbrzymie napięcia emocjonalne. Dlatego też niektórzy ludzie decydują się na ubezpieczenie od utraty pracy. Nie tylko zbierają oszczędności, ale też płacą firmie ubezpieczeniowej, aby w razie czego mieć zapewnioną przyszłość. Dla ubezpieczycieli jest to jednak doskonały zarobek. Na ubezpieczenie od utraty pracy mogą pozwolić sobie w zasadzie tylko zamożniejsi ludzie. Rzadko – czegokolwiek nie dowodziłaby statystyka – tracą pracę. Okres bezrobocia też trwa dość krótko. Fachowcowi i człowiekowi wykształconemu łatwiej jest znaleźć zatrudnienie. Nawet jeśli firma wypłaci odszkodowanie, nie będą to wielkie pieniądze. Za to setki innych pracowników nie będą miały żadnych problemów, a wciąż będą opłacali comiesięczne składki.
Nie wszystkie dzieci są odporne na obrażenia. Jedni chłopcy potrafią szaleć, wykonywać karkołomne akrobacje i wychodzą z tego bez szwanku. Inni nie mają tyle szczęścia, czy umiejętności. Zawsze znajdzie się jakiś procent maluchów, które przez własną lekkomyślność ulegną wypadkowi. Złamana ręka czy noga nie jest zazwyczaj specjalnym problemem dla dziecka. Trzeba pamiętać o tym, że większość maluchów jest ubezpieczona, niejako podczepiona do ubezpieczenia zdrowotnego rodziców. Także okres potrzebny na wygojenie złamań jest w przypadku dziecka znacznie krótszy, niż u dorosłego. W większości wypadków udaje się uniknąć skrócenia kości, czy nieprawidłowego jej zrośnięcia. Powstają jednak inne problemy. Dzieciak, który ulega wypadkowi zazwyczaj dowiaduje się o tym, że otrzyma jakieś pieniądze. Wtedy po raz pierwszy słyszy o ubezpieczeniu od wypadków. Liczy na to, że dostanie do własnych rąk te kilkaset złotych – taka suma dla dziecka wydaje się być wręcz niebotyczna. Przelicza je na czekolady, ciastka i zabawki. W Polsce jednak mało który rodzic decyduje się na przekazanie pieniędzy z ubezpieczenia dziecku. Może byłoby inaczej, gdyby rodziny zarabiały więcej pieniędzy (albo płaciły mniej podatków) , ale niestety sytuacja wygląda w taki sposób, w jaki wygląda. Nieprzekazanie dziecku wypłaty powoduje pogorszenie stosunków dzieci z rodzicami.